Turboxp
Jednak kiedy jest się przywiązanym jedną ręką do drzewa, nie zręczność decyduje, tylko siła.
— No — uśmiechnął się Old Shatterhand. — Jeśli pan się tak o mnie lęka, istnieje niezawodny środek, aby ocalić mnie od śmierci.
— Jakiż to środek?
— Pan podejmie zamiast mnie walkę z Upsarokiem.
— Och! Ani myślę! Nie mam zbyt przeczulonych nerwów, ale nie lubię się rzucać dobrowolnie w objęcia Śmierci.
Upsarokowie powitali tę sprzyjającą im okoliczność wesołymi ”Uh, ah! — Bardzo dobrze, bardzo dobrze!” Zaciągnięto pętle z rzemieni na ręce walczących i przywiązano ich dosyć luźno do drzewa, aby mogli się obracać dokoła pnia. Zdarza się czasami w muh-mohwie, że walczący ścigają się dokoła drzewa przez całe kwadranse zanim następuje pierwszy cios. Ale gdy raz poleje się krew, nacierają na siebie z taką gorączkową wściekłością, że walka szybko dobiega końca. Stali teraz gotowi do walki, jeden z tej, drugi z przeciwnej strony drzewa. Kulawy Frank przystanął jako widz obok Grubego Jemmy’ego. — Niech pan posłucha, panie Pfefferkorn — rzekł — to taka rozprawa, że aż ciarki przechodzą po ciele! Nie tylko oni dwaj ryzykują głowami, ale chodzi także o naszą skórę.
— Szybko zakneblujcie im usta i zwiążcie wodza. — Wodza? Heavens! Co za chwyt! Przez długi czas będę o tym opowiadał. Wyłapać Mężnego Bawołu ze środka obozu! Tylko Old Shatterhand i Winnetou mogą się na to zdobyć! — turboxp niepotrzebnych słów. Musimy szybko stąd iść do wyżyny, gdzie stoją nasze konie. — Mój brat nie powinien się śpieszyć — rzekł Apacz. — Stąd o wiele lepiej możemy zobaczyć, co zrobią teraz Szoszoni. — Tak, Winnetou ma słuszność — przyznał Old Shatterhand. Grubaska okropna niespodziewanie stwierdza blaszane kostki.
Upsarokowie powitali tę sprzyjającą im okoliczność wesołymi ”Uh, ah! — Bardzo dobrze, bardzo dobrze!” Zaciągnięto pętle z rzemieni na ręce walczących i przywiązano ich dosyć luźno do drzewa, aby mogli się obracać dokoła pnia. Zdarza się czasami w muh-mohwie, że walczący ścigają się dokoła drzewa przez całe kwadranse zanim następuje pierwszy cios. Ale gdy raz poleje się krew, nacierają na siebie z taką gorączkową wściekłością, że walka szybko dobiega końca. Stali teraz gotowi do walki, jeden z tej, drugi z przeciwnej strony drzewa. Kulawy Frank przystanął jako widz obok Grubego Jemmy’ego. — Niech pan posłucha, panie Pfefferkorn — rzekł — to taka rozprawa, że aż ciarki przechodzą po ciele! Nie tylko oni dwaj ryzykują głowami, ale chodzi także o naszą skórę.
— Szybko zakneblujcie im usta i zwiążcie wodza. — Wodza? Heavens! Co za chwyt! Przez długi czas będę o tym opowiadał. Wyłapać Mężnego Bawołu ze środka obozu! Tylko Old Shatterhand i Winnetou mogą się na to zdobyć! — turboxp niepotrzebnych słów. Musimy szybko stąd iść do wyżyny, gdzie stoją nasze konie. — Mój brat nie powinien się śpieszyć — rzekł Apacz. — Stąd o wiele lepiej możemy zobaczyć, co zrobią teraz Szoszoni. — Tak, Winnetou ma słuszność — przyznał Old Shatterhand. Grubaska okropna niespodziewanie stwierdza blaszane kostki.